Wilkonostry na mapie satelitarnej.
Poszukiwania genealogiczne to nie tylko akty urodzenia czy zgonu, ale też dawne nazwy pól, łąk i bagnisk, które potrafią skrywać najbardziej ciekawe, żywe historie z życia naszych przodków.
Ostatnio wpadł w moje ręce absolutny skarb archiwalny – urzędowy kwestionariusz „Lietuvos žemės vardynas” sporządzony na przełomie stycznia i lutego 1936 roku dla wsi Wilkonostry (lit. Vilkanastrai) w gminie Lejpuny. Dokument ten, spisany pięknym charakterem pisma przez przedwojennego nauczyciela Antanasa Barkauskasa z pobliskiej szkoły w Długiej Wsi (Didžiasalis), zawiera aż 41 unikalnych nazw topograficznych, którymi na co dzień posługiwali się dawni mieszkańcy. Wśród piaszczystych i żwirowych pól, takich jak pagórkowaty Žvirgždinys, gliniaste Molinukai czy wciśnięte między wodami Terpuežerė, jedna nazwa kryje w sobie opowieść o zaciętym, sąsiedzkim konflikcie granicy, który przez lata rozpalał emocje w okolicy. Chodzi o 12-hektarowy fragment ziemi o nazwie Kanišalės, położony w północnej części Wilkonostrów. Nauczyciel Barkauskas uwiecznił w uwagach kapitalną anegdotę wyjaśniającą pochodzenie tego słowa. Otóż dawno temu chłopi z sąsiedniej wsi Czarniawka wykopali rów odwadniający, który biegł przez ich pas ziemi prosto do jeziora Aragis. Inwestycja ta ewidentnie uderzała w interesy gospodarzy z Wilkonostrów, być może zalewając ich niżej położone łąki. Mężczyźni z Wilkonostrów nie zamierzali jednak słać skarg do sądów – wzięli sprawy w swoje ręce, regularnie skrzykiwali się, szli na granicę i ten rów uparcie zasypywali oraz blokowali. Od tego ciągłego, partyzanckiego wręcz „zasypywania” i tarasowania rowu wzięła się ostatecznie ludowa nazwa tego konkretnego pola, która przetrwała w pamięci pokoleń aż do momentu, gdy w 1927 roku cała, licząca 400 hektarów wieś została ostatecznie rozparcelowana na 26 osobnych, samotnych kolonii. Ten niepozorny, przedwojenny arkusz to jednak nie tylko opowieść o sąsiedzkich potyczkach i twarde dane statystyczne o strukturze wsi. To także bezcenny zapis pamięci społecznej, w którym zaledwie jedno zdanie potrafi otworzyć zupełnie nowy rozdział poszukiwań rodowych.
Najstarsi mieszkańcy w 1936 roku wciąż doskonale pamiętali czasy poddaństwa, co nauczyciel odnotował krótkim wpisem mówiącym o tym, że wieś odrabiała przymusową pańszczyznę na rzecz dworu w Lejpunach, należącego wówczas do pana Kruszewskiego . Aby ocalić od zapomnienia coś więcej niż tylko trudy pracy na roli, Barkauskas spisał również lokalny folklor – w tym piękną, niezwykle melancholijną pieśń weselną opowiadającą o smutku panny młodej opuszczającej rodzinny ogród pełen ruty, rymowanki o codziennych relacjach z żydowskimi sąsiadami oraz tradycyjne ludowe przysłowia. Co najpiękniejsze dla każdego genealoga, te wszystkie opowieści, pieśni i wspomnienia o pańszczyźnie ocalały dzięki konkretnym ludziom z krwi i kości. Nauczyciel wymienił ich na dole dokumentu jako swoich głównych informatorów. Byli to 42-letni Jonas Šerkšnas oraz Tamosius Rekus – obaj urodzeni i zasiedziali w Wilkonostrach. Przeglądając te pożółkłe karty, trudno oprzeć się wzruszeniu. Choć minął wiek, a dawne Wilkonostry zmieniły swoje oblicze, te urzędowe, spisane chropowatym atramentem słowa na nowo tchnęły życie w świat naszych przodków. Przed oczami staje obraz tamtych dni – upalne, przedwojenne lato, zapach skoszonego siana na łąkach Padubele i echo zaciętych głosów chłopaków z Wilkonostrów, którzy z łopatami w rękach, ramię w ramię, bronili swojej miedzy na polu Kanišalės. Słyszę też cichy, tęskny śpiew dziewcząt plotących wianki z ruty i głęboki głos Jonasa czy Tomasa, którzy siedząc na przyzbie, snuli opowieści dla wiejskiego nauczyciela. Genealogia to nie tylko rekonstrukcja faktów. To przede wszystkim powroty do miejsc, z których wyszliśmy, i odnajdywanie okruchów miłości, trudu oraz codzienności tych, którzy odeszli przed nami. Choć czas zatarł ślady ich stóp na piaszczystych drogach wiodących do Lejpun, dzięki tej jednej, ocalałej w archiwach ankiecie, ich głosy wciąż brzmią czysto i wyraźnie. I dopóki o nich pamiętamy, ich historia nigdy się nie skończy. „Lietuvos žemės vardyno“ anketa. Vilkanastrų kaimas | Vertybės | Limis






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz